Sprzeciw Europy Środkowo-Wschodniej wobec cięć w rolnictwie

3 godzin temu

Europa Środkowo-Wschodnia twardo stawia warunki wobec planowanej reformy Wspólnej Polityki Rolnej, w obronie dochodów swoich rolników i stabilności budżetu.

Dla Polski, jednego z największych beneficjentów Wspólna Polityka Rolna, WPR to nie tylko kwestia budżetowa. To pytanie o model wsi, bezpieczeństwo żywnościowe i pozycję kraju w europejskim łańcuchu dostaw. Środki z Brukseli w ostatnich dwóch dekadach umożliwiły modernizację gospodarstw, rozwój infrastruktury wiejskiej i cyfrową transformację rolnictwa. Dziś jednak fundamenty stabilizacji dochodów rolników mogą zostać poddane poważnej próbie.

Podczas 86. posiedzenia izb rolniczych państw Grupy Wyszehradzkiej, w Konstancinie przedstawiciele Polski, Czech, Słowacji, Węgier oraz Litwy i Łotwy próbowali nadać wspólny rytm debacie o przyszłości WPR po 2027 roku. W tle pojawiają się spory o capping dopłat, degresywność wsparcia i ogólną pulę środków w nowej perspektywie finansowej. Spór o „sprawiedliwość”

Propozycje przedstawiane przez Komisja Europejska idą w kierunku bardziej „sprawiedliwej” dystrybucji środków. W praktyce oznacza to obowiązkowy limit dopłat bezpośrednich — capping — na poziomie 100 tys. euro oraz degresywność płatności wraz ze wzrostem areału. Argument Brukseli jest prosty: duże gospodarstwa korzystają z efektu skali i są bardziej rentowne, więc wsparcie powinno silniej trafiać do mniejszych, rodzinnych farm.

Dla państw takich jak Polska czy Węgry sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna. Struktura agrarna Europy Środkowo-Wschodniej, ukształtowana przez historię transformacji i przekształceń spółdzielczych, sprawia, iż w wielu regionach dominują duże, często bardzo efektywne gospodarstwa. Wprowadzenie sztywnego limitu — ostrzegają europosłowie z regionu — może prowadzić do fikcyjnego dzielenia majątków i formalnych przepisów własności na członków rodzin, bez realnej zmiany struktury produkcji.

Paradoks polega na tym, iż polityka mająca promować sprawiedliwość może w praktyce premiować nieefektywność i kreatywną księgowość. W Czechach już obserwuje się spadek średniej wielkości gospodarstwa, nie dlatego iż zmienia się model produkcji, ale dlatego iż duża powierzchnia przestaje być opłacalna w systemie dopłat.Budżet pod presją

Jeszcze większe emocje budzi kwestia ogólnej puli środków. W kuluarach coraz głośniej mówi się o przesunięciach budżetowych w nowej perspektywie finansowej na lata 2028–2034. Część państw członkowskich oraz sama Komisja sygnalizują konieczność finansowania nowych priorytetów — od obronności po wsparcie dla Ukrainy — co w praktyce może oznaczać redukcję funduszy na rolnictwo.

Dla Warszawy i Budapesztu to linia nie do przekroczenia. Podczas spotkania w Konstancinie wiceminister rolnictwa Adam Nowak podkreślał, iż Polska opowiada się za silną, odrębną i finansowo autonomiczną WPR, opartą na dwóch filarach. Bez „dużego i stabilnego budżetu” — argumentował — choćby najlepiej zaprojektowana konstrukcja nie będzie w stanie odpowiedzieć na ryzyka związane z chorobami zakaźnymi, zmianami klimatu czy niestabilnością cen.

Posiedzenie Reprezentantów Izb Rolniczych państw Grupy Wyszehradzkiej [(fot. MRiRW)]

Węgierski rząd poszedł o krok dalej. Minister rolnictwa István Nagy zapowiedział, iż Budapeszt nie zaakceptuje scenariusza, w którym wsparcie dla Ukrainy będzie finansowane kosztem europejskich rolników. W retoryce węgierskiej to nie tylko spór o procenty, ale o „strategiczne bezpieczeństwo żywnościowe” i przetrwanie krajowych gospodarstw. Redukcja dopłat bezpośrednich o około 20 proc. — jak ostrzegają węgierskie władze — mogłaby zachwiać rynkiem i wywołać falę bankructw.Ukraina: poparcie z warunkami

Polska nie sprzeciwia się akcesji Ukrainy do Unii. Ale w debacie rolnej coraz częściej pojawia się zastrzeżenie: integracja musi być stopniowa i przewidywalna. Otwieranie rynku na produkty rolne z Ukrainy — czy szerzej, z państw trzecich — bez zachowania równych standardów środowiskowych i sanitarnych budzi obawy przed „zalewem” tańszej żywności niespełniającej unijnych norm.

To nie tylko argument ekonomiczny, ale polityczny. Rolnicy, którzy inwestowali w spełnianie rygorystycznych wymagań Zielonego Ładu, oczekują, iż konkurencja spoza UE będzie podlegała tym samym zasadom. W przeciwnym razie, jak twierdzą przedstawiciele izb rolniczych, europejski model produkcji stanie się ofiarą własnych ambicji regulacyjnych.Wspólny głos regionu

Spotkanie w Konstancinie, organizowane cyklicznie w ramach współpracy państw Grupy Wyszehradzkiej, ma zakończyć się wspólnym komunikatem skierowanym do Komisji Europejskiej oraz organizacji COPA-COGECA. To próba zbudowania regionalnego bloku negocjacyjnego przed kluczowymi rozmowami o budżecie.

Rewolucja w Inspekcji Ochrony Środowiska. Kontrole szybsze, procedury prostsze

Europa Środkowo-Wschodnia od lat walczy z wizerunkiem peryferii unijnej polityki. W sprawach rolnictwa ma jednak realną siłę: znaczący areał, rosnącą produkcję i coraz nowocześniejsze gospodarstwa. o ile Warszawa, Budapeszt, Praga i Bratysława rzeczywiście przemówią jednym głosem, mogą stać się istotnym graczem w sporze o przyszłość WPR.

Autor Zofia Grosse | EURACTIV.pl

Idź do oryginalnego materiału